Po zwiedzaniu Yangonu przyszedł czas na dalszą części naszej podróży po Birmie. Kolejny cel to Bagan. Z Yangonu do Bagan najłatwiej dostać się pociągiem i tak też postanowiliśmy. Przy okazji można zobaczyć dużą część tego pięknego kraju. Dodatkowo jest to nocny pociąg, a podróżowanie nimi bardzo się nam spodobało, szczególnie po trasie z Gruzji do Azerbejdżanu.
Podróż zaczyna się od zakupu biletów na nocny pociąg nr. 61 UP Myanma Railways. Najlepiej to zrobić od razu po przyjeździe do Yangonu, bo bilety, szczególnie te lepsze bardzo szybko znikają. Na trasie Yangon – Bagan pociąg nr. 61 UP ma aż 4 klasy:
- ordinary class za 4 500 MMK/osoba
- second class za 6 000 MMK/osoba
- upper class za 12 000 MMK/osoba
- sleeper class za 16 500 MMK/osoba
O dziwo biletów na pociąg nie kupuje się w kasach biletowych na dworcu, a w booking office poza nim. Tutaj znajdziesz jego dokładną lokalizację. Początkowo myśleliśmy, że to jakieś oszustwo, szczególnie że biuro birmańskich kolei nie wygląda za wiarygodnie, ale rzeczywiście tak tam jest. W kasach biletowych na dworcu sprzedawane są jedynie bilety na ten sam dzień. Jak nie chcesz jechać ordinary class to musisz je zakupić wcześniej. Przy kupnie biletów wymagany jest paszport, więc musisz go ze sobą zabrać. Numer paszportu pracownik kolei wpisuje do biletu.

Niestety wszystkie bilety na sleeper class były wyprzedane, więc musieliśmy się zadowolić upper class. Nazwa brzmi świetnie i zachęcająco, ale niektórzy mogą doznać lekkiego rozczarowania. Jeśli spodziewasz się wygodnych siedzeń i lśniących przedziałów, to niestety w przypadku birmańskich kolei źle trafiłeś.
Nocny pociąg Yangon – Bagan
Po check-out z Sule Sapphire Inn udaliśmy się pieszo na dworzec kolejowy w Yangonie. Na dworcu już było łatwo, bo mieliśmy zakupione wcześniej bilety na pociąg nr. 61 UP, który miał odjazd o 16:00. Na peronie warto pojawić się trochę wcześniej. Z tego co zauważyliśmy, to większość osób przychodzi około 30 minut przed odjazdem. Na bilecie jest numer wagonu i miejsca. W naszym przypadku był to pierwszy wagon, zaraz za lokomotywą.



Na podróż warto zabrać ze sobą napoje i coś do przegryzienia, bo w przeciwieństwie do Tajskich Kolei nie ma tu tak rozwiniętego handlu obnośnego. Pewnie dlatego, że pociąg nie zatrzymuje się za często. Po drodze można kupić tylko coś z wagonu restauracyjnego. Za wodę u nich zapłacisz 400 MMK, za colę w puszce 1000 MMK, a za ryż z warzywami 2 000 MMK. Jedzenie nie jest złe, a obsługa przynosi dania na miejsce. Jedynym minusem jedzenia na miejscu jest mocno lepiący się wysuwany stolik.
Wolno, po wyboistych torach
Pociąg prawie cały czas jedzie dość wolno, dlatego trasę o długości około 600 km pokonuje prawie 19 godzin. Po takim czasie twarde fotele, pamiętające wiele lat i dużo osób, dają mocno w kość. Dlatego jeśli tylko to możliwe warto celować w sleeper class, gdzie przysługuje łóżko. Przyczyną tak wolnej jazdy jest stan torów. Gdyby maszynista bardziej przyspieszył to pociąg by wyskoczył z torów. O pisaniu na komputerze, czytaniu książki czy gazety można zapomnieć. Czasami tak rzuca, że pijąc z szklanej butelki można stracić zęby.
Zaletą tak wolnej jazdy jest brak problemów z siecią komórkową. Zasięgiem 3G lub 4G możesz się cieszyć prawie na całej trasie. Zawsze trzeba szukać jakiś zalet.
Pomimo tych drobnych niedogodności możemy polecić przejazd pociągiem. Jest to przygoda sama w sobie. Zza dość brudnego okna można podziwiać piękne widoki i zobaczyć jak ten kraj rzeczywiście wygląda. Na przejazd warto zabrać ciepłe bluzy i długie spodnie, bo w nocy robi się dość chłodno.


Przyjazd do Bagan
Mimo mocno zniszczonych torów i niskiej prędkości pociąg wjechał na stację Bagan zgodnie z rozkładem – około 10:45 rano. Po wyjściu z pociągu i rozprostowaniu kości trzeba było poszukać transportu do New Park Hotel, gdzie zaplanowaliśmy aż 6 nocy. W Bagan nie ma komunikacji publicznej, więc musieliśmy skorzystać z przejazdu taksówką. Przy samym dworcu jest ich pełno, więc nie było problemu z jej znalezieniem. Cały przejazd z dworca w Bagan do New Park Hotel zajmuje około 15 minut i kosztuje 10 000 MMK. Dokładne czasy przejazdów znajdziesz w planie podróży.
Jadąc taksówką do hotelu, kierowca zatrzymał się przy punkcie poboru opłat za wejście do parku archeologicznego. Strażnik pobiera opłaty i od razu wydaje bilet. Koszt biletu to 25 000 MMK/osoba ważny przez 5 dni od momentu wydania. Bilety trzeba mieć cały czas przy sobie, ponieważ mogą być kontrolowane. Kontrole zdarzają się w szczególności na punktach widokowych. Nas kontrolowano kilka razy.
New Park Hotel posiada wszystko co potrzebne do zwiedzania: dobrą lokalizację, wygodne łóżko, łazienkę z ciepłą wodą, werandę i wypożyczalnie skuterów elektrycznych. Poruszanie się po całym Bagan odbywa się właśnie za pomocą nich. Lokalni nazywają je ebike. Wyglądają jak zwykłe, podniszczone skutery, ale zamiast silnika spalinowego mają elektryczny. Pod siedzeniem znajduje się duży akumulator, który trzeba codziennie ładować. Dlatego dobrze jest znaleźć hotel, który posiada swoje skutery, bo nie trzeba ich za każdym razem odwozić do ładowania. Dodatkowo ryzyko jakiegokolwiek oszustwa jest małe. Zasięg na jednym ładowaniu to około 45 km, co w zupełności wystarczy na jeden dzień zwiedzania. Dzienny koszt wynajęcia skutera w New Park Hotel to 6000 MMK/skuter.

Zwiedzanie parku archeologicznego Bagan
Zwiedzanie Bagan rozpoczęliśmy wcześnie rano w następny dzień. Po śniadaniu i zaopatrzeniu się w hotelowe skutery pojechaliśmy w stronę rozległego parku archeologicznego. Odległości pomiędzy poszczególnymi budowlami są dość duże, więc nie ma co liczyć na zwiedzanie na nogach. Niektórzy turyści wybrali zamiast skuterków zwykłe rowery. Taka opcja nadaje się jedynie dla wprawionych rowerzystów. Jeśli nie jeździsz codziennie do pracy na rowerze, to zapomnij o tej opcji.
W Bagan nie ma ustalonych tras zwiedzania, więc musisz sobie ją zaplanować we własnym zakresie. Dość pomocna była obsługa hotelowa, która poleciła kilka ważnych miejsc do zwiedzenia. Te miejsca oznaczyliśmy jako główne cele, do których staraliśmy się dojechać. Jeśli po drodze coś się nam podobało, to tam zjeżdżaliśmy. Taki system wydaje się chyba najlepszy i sprawia, że podczas zwiedzania odczuwamy wolność wyboru, w przeciwieństwie do ustalonych szlaków w Angor Wat. Przez cały Bagan jest kilka głównych dróg asfaltowych, ale do niektórych miejsc trzeba dojechać już drogą utwardzoną. Jazda na skuterze po takich drogach to sama frajda.

Zwiedzanie warto rozpocząć jak najwcześniej rano i kontynuować aż do zachodu słońca. Wschody i zachody słońca na tle budowli są naprawdę przepiękne. Warto wspomnieć, że poranki w Bagan są dość rześkie, a poźniej w ciągu dnia jest naprawdę gorąco.
Na budowle w Bagan już nie wejdziesz
Od 2017 roku władze zakazały wchodzenia na wszystkie budowle w Bagan. Podczas zwiedzania można spotkać lokalsów, którzy oferują możliwość wejścia na jak to nazywają secret temple. Jest ich dość dużo i robią to dosyć nachalnie. My akurat nie skorzystaliśmy z ich usług, bo kojarzą się nam z naciąganiem turystów. Zamiast tego lepiej udać się na jeden z nasypów, z których też jest fajny widok na okoliczne budowle. Jedynym ich minusem jest ogromna ilość ludzi w godzinach szczytu (wschody i zachody słońca) – szczególnie grupy głośnych chińczyków.
Jeżdżąc na skuterach można też wypatrzyć niewielkie nasypy lub wzniesienia, które też dają radę. Na nich można równie fajnie podziwiać okoliczne budynki. Ich plusem jest absolutny brak innych ludzi.









Jedzenie w Bagan
Podczas tak intensywnego zwiedzania człowiek robi się głodny. Na szczęście w całym parku jest dość dużo restauracji, ale w określonych miejscach. Jeśli mijasz je po drodze to warto się zatrzymać. W Bagan posmakowało nam jedzenie wegetariańskie, które było wyjątkowo dobre. Szczególnie możemy polecić restauracje Be Kind to Animals The Moon. Za Twelve type soup zapłacisz tam 2500 MMK, a za Kachin Potato Curry 3000 MMK.

Bagan warto odwiedzić
Trzeba pamiętać o tym, że Bagan to czynne miejsce kultu religijnego. Nieważne jakiego jesteś wyzwania, musisz to uszanować. Trzeba się też liczyć z nadawaniem ichniejszych modlitw przez głośniki 24h/dobę. Słyszeliśmy plotkę o jednym holendrze, który nie mógł już znieść modlitw nadawanych przez ogromne, estradowe głośniki i je wyłączył. Podobno za to trafił na jakiś czas do birmańskiego więzienia. Co prawda holendrowi puściły nerwy w Mandalay, ale w Bagan też mogły. Jeśli Twój hotel jest blisko wydajnych głośników, to lepiej ich nie wyłączaj na własną rękę. Stopery są znacznie lepszą opcją, jeśli nie chcesz mieć zdjęcia z smutną miną w kajdankach.
Podczas zwiedzania budowli trzeba do nich wchodzić boso. Dlatego najlepiej mieć japonki, które to ułatwiają. Słyszeliśmy też historię o jednej Rosjance, która stwierdziła, że ona chodzić boso nie będzie. Jak ją na tym złapali kilka razy, to na uspokojenie też trafiła do birmańskiego więzienia. Całość opisał nawet Myanmar Times.
Bagan to miejsce, które warto odwiedzić. Wszystkie atrakcję możesz zwiedzać samodzielnie według trasy, która Ci odpowiada. Takie rozwiązanie bardzo nam odpowiadało i polecamy je każdemu. W Bagan zaplanowaliśmy aż 6 noclegów i czas ten w zupełności wystarczył na dokładne poznanie tego wyjątkowego miejsca.